Tak. I śmiech. uniósł się, prostując ramię, i w zamyśleniu patrzy ponad przyczółek ku oknu Słyszałem go stąd... the poor little thing134... króciutka pauza; Saint-Just bębni paznokciami po płycie. Robespierre składa poduszkę we dwoje i kładzie się znów jak najwygodniej — Co do postawy tłumu nie miałem najlżejszej obawy.

SAINT-JUST

No — Trybunał i Komuna135 obradowały przez godzinę nad formą transportu. Pache był tak niespokojny, jak przy straceniu króla.

ROBESPIERRE

Mój Boże! Więc jeszcze nie znacie paryskiego tłumu?! O, jakże wam zazdroszczę! — Ten tłum, co się bawił na procesie jak na walce kogutów, szczując i rycząc — on by stanął w obronie pokonanych?!

SAINT-JUST

Hola, Maxime. Paryż wydał także i ten tłum, co zdobył Bastylię. Ten tłum, co wtargnął trzy razy do Tuileries, podrapał trochę posadzki, a nie zabrał ani jednej łyżeczki na pamiątkę. Ten tłum, który patrzył na sromotny powrót przyłapanego króla-zbiega — w milczeniu.

Robespierre podniósł się z wolna i usiadł na brzegu.

ROBESPIERRE

głęboko zdziwiony