Słusznie. Co komu po mnie teraz? wypowiada następstwo tej myśli, starając się je zrozumieć To znaczy, że jestem... wolny... pauza. Nagle, z westchnieniem tęsknoty Raz przynajmniej wyśpię się jak zwierzę... Antoine!

SAINT-JUST

przy oknie, zachrypnięty

Co?

ROBESPIERRE

Nie budź mnie, gdy odejdziesz — zasypiam. Bądź zdrów.

SAINT-JUST

obraca się nagle, podejrzliwie — potem wraca do poprzedniej pozycji

Dobrze.

Przez chwilę nikt się nie rusza. Nagle Saint-Just drgnął na widok czegoś na dworze. Cofa się cicho na pokój, patrzy na śpiącego przyjaciela, wybiega.