GŁOS BARÈRE’A
zbliża się, podniecony
To mnie nic nie obchodzi, mówię ci przecie, że...
Wpada do pokoju. Przebudzony brutalnie Robespierre unosi się na ramieniu z lekkim syknięciem przestrachu. W następnej sekundzie mierzy intruza zabójczym spojrzeniem, pod którym Barère doszczętnie traci kontenans.
BARÈRE
Och... przepraszam. Czy można?...
ROBESPIERRE
bez ruchu, siedzi na łóżku
Stawia pan to pytanie trochę późno...
Saint-Just wchodzi z bezradnym wzruszeniem ramion.