Ale jeżeli znajdę Boga Fénelona! Powie mi może: «Będzie ci wiele przebaczone, bo wiele kochałeś»...
Czy wiele kochałem? Ach, kochałem panią de Rênal, ale postępowanie moje było okropne. Jak zwykle, proste i skromne serce porzucono dla świetnej błyskotki.
Ale też co za widoki!... Pułkownikiem huzarów, gdybyśmy mieli wojnę; sekretarzem poselstwa w razie pokoju; następnie ambasadorem... bo rychło połapałbym się w tych sprawach... a gdybym nawet był głupcem, alboż zięć margrabiego de la Mole potrzebowałby się obawiać rywalizacji? Wszystkie głupstwa przebaczono by mi lub raczej policzono za zasługę. Błyszcząc talentami i wiodąc wspaniałą egzystencję w Wiedniu lub Londynie...
Niezupełnie, drogi panie, gilotynka za trzy dni”.
Julian śmiał się serdecznie z tego wyskoku humoru. „To prawda, człowiek ma w sobie dwie istoty — pomyślał. — Kiż diabłu wpadło do głowy uczynić tę złośliwą refleksję?
Więc dobrze, tak, mój przyjacielu, gilotynka za trzy dni — odpowiadał natrętowi. — De Cholin najmie okno do połowy z księdzem Maslon. Kiedy przyjdzie do zapłaty za najem, która z tych godnych osobistości orżnie drugą?”
Nagle przypomniał mu się ustęp z Wacława, tragedii Rotrou.
WŁADYSŁAW.
... dusza ma gotowa.