I rusztowanie także: potoczy się głowa.

„Ładna odpowiedź!” — pomyślał Julian, otwierając błędne oczy. Myślał, że już jest w rękach kata.

Była to Matylda. Szczęściem, nie zrozumiała mnie. Ta refleksja wróciła Julianowi całą zimną krew. Matylda wydała mu się zmieniona niby po chorobie; była wręcz nie do poznania.

— Nikczemny Frilair zdradził mnie — wołała, łamiąc ręce; wściekłość dławiła jej mowę.

— Czy piękny byłem wczoraj, kiedym przemawiał? — odparł Julian. — Improwizowałem i to pierwszy raz w życiu! Co prawda, zachodzi grube niebezpieczeństwo, że i ostatni.

W tej chwili Julian grał na uczuciach Matyldy z zimną krwią biegłego pianisty grającego na fortepianie...

— Brak mi urodzenia, to prawda — dodał — ale wielka dusza Matyldy podniosła jej kochanka aż do siebie. Czy myślisz, że Bonifacy de la Mole lepiej się znalazł wobec sędziów?

Tego dnia biedna Matylda była serdeczna bez przesady, jak biedna szwaczka z poddasza; ale nie mogła wydobyć prostego słowa. Oddawał jej bezwiednie udręczenie, jakie ona mu nieraz zadała.

„Nikt nie zna źródeł Nilu — mówił do siebie w duchu Julian — nie było dane oku człowieka widzieć króla rzek w postaci strumyka. Tak samo żadne oko nie ujrzy Juliana słabym, choćby dlatego, że nim jest. Ale serce moje łatwo podlega wzruszeniu; najprostsze słowo, jeśli jest powiedziane z akcentem szczerości, może zmiękczyć mój głos lub nawet wycisnąć mi łzy. Ileż razy wada ta ściągnęła na mnie wzgardę oschłych serc! Zdawało się im, że proszę o łaskę: tego nie można ścierpieć.

Powiadają, że wspomnienie żony wzruszyło Dantona u stóp rusztowania; ale Danton dał siłę narodowi trzpiotów i nie pozwolił wrogowi dotrzeć do Paryża... Ja sam tylko wiem, co bym zdołał uczynić... Dla innych przedstawiam co najwyżej BYĆ MOŻE.