W uroczysty dmąc je pozór.

Brzmi powaga w każdem słowie,

Choć od śmiechu drgają rzęsy:

O, bo myśmy tu w Krakowie

Wszystko straszne sans rire pince’y23.

Reszta słucha, oczy mruży,

Kpiąc po trosze sobie z pryka

I z tego, który bajdurzy,

I z tego, który to łyka.

«Z uwielbienia pełnym łonem