Myśli zmęczone rozpuścić samopas,

Niech senne błądzą w ulicznym rozgwarze,

Niech w każdym szynczku przystaną na popas,

Pomarzą tęsknie w każdym lupanarze,

I niech wędrówki swojej znaczą szlaki,

W atramentowe kreśląc się zygzaki...

Toć już szczęśliwie mija drugi tydzień,

Jak pilnie badam tętno tej stolicy:

Ptaszki śpiewają nam swoje dobrydzień,

Gdy nas przed Żorżem ujrzą na ulicy,