Gdybyż pochwycić tej radości pełnię

Co świat obrębia tęczową obwódką,

I myśl uskrzydla tak, aż zacznie, bosa,

Pląsać «po desce» krokiem Dionizosa...

Och, gdybyż zakląć te, co w nas są wtedy,

Nieopisane uśmiechy dziecięce,

Te zadumania godne ksiąg Rigwedy,

Spojrzenia obce pożądania męce,

Co rozpinają ponad płcie odmienne

Jakiejś czystości girlandy promienne...