Zarówno z dzionkiem białym;

W czyściutkim, jasnym zdroju

Pluskałem dzióbek potem

I w adamowym stroju

Grzałem się w słonku złotem.

Robaczków drobnych kilka

To było me śniadanko,

A potem — szczęścia chwilka

Z samiczką, mą kochanką.

I żyłem rad ogromnie