Ale na próżno się silę,

Czas trawię na wzlotów próbę,

Na papier płyną co chwilę

Słowa niechlujne i grube.

Wdzięczą się do mnie tak świeże

Jak piersi młodych dziewczątek

I chęć obłędna mnie bierze

W mych natchnień wcielić je wątek.

Szeregiem mienią się długim

Niby błyszczące klejnoty,