Dziewczątko małe uszczypniesz gdzieś w tłoku,
Już się od dawna tak nie czułeś... zdrów.
Wyjdziesz na miasto dla użycia ruchu,
Z daleka widzisz jakieś twarze dwie:
To Rydel komuś wierci dziurę w brzuchu,
Pomyślisz sobie: dobrze, że nie mnie!
Niedługo szukasz za nową podnietą —
Na «Warszawskiego» do kawiarni idź:
Przeczytasz sobie Hösicka felieton,
No i sam powiedz: czy nie warto żyć?