Szyć na portasy.

Sypia se co noc w jegomości łóżku,

Księżą kucharkę głaska se po brzuszku,

Sam mu co rano, Święci wiekuiści,

Ksiądz buty czyści!

Ale największe to zgorszenie czyni,

Że nie przepuścił i pańskiej świątyni

I kościół, co się cudami rozsławił,

Straśnie splugawił.

Kędy janioły wprzód zdobiły ścianę,