lecz wbrew twym kirom, żałobie wbrew
szyją dla ciebie szaty godowe
białe jak nędza, krwawe jak krew.
Krój reflektorów nożyce strzygły,
miarę myśliwców określił bieg,
czekają pilne bagnetów igły,
ażeby zeszyć ostatni ścieg.
— — — — — — — —
Dziś nad twą nocną, martwą ulicą
księżyc w twych ranach broczy jak gwóźdź,