On rzekł mi: ja w Tobie — umieram.
Nademną złote łabędzie
rozbłękitniają się w hymny —
a w głębi widzę gad zimny,
i oczy krwawe — w obłędzie —
i ktoś mi szepce: — ja wszędzie
za twojem sercem się wdzieram —
ja mrok — ja śmierć — ja Bóg — nie umieram.
O wy, kratery wulkanów,
zamarzłym ogniem zionące —