Takie pięć pieców bucha ogniem, jako w Hamrach, kie żelazo robią — rude ocziszcają. Kręcą się też różne sieleniejakie duki. Mieli ulać dzwon, a na tyn dzwon wsziscy dawali pieniądze stare, spilki połamane abo i całe — syćką miedź i srybro. Zewsząd ludzie umarci schodzili się, dawali, a Ksiądz dorzucał.
I postawili na tym grzysniku dzwon.
I młotem biją, a taki huk, że jak uderzy młotem, to wszyscy głuchną w Zakopanym.
I tak mu straśnie dzwonili, kując na nim.
Rano nie chce nikt wejść do kościoła — tak się brzydzili grzyśnikiem.
Ale Ksiądz wszeł:
widzi go, iże klęczy w kole.
I nie pytał już więcej, dał mu rozgrzysenie. On wiedzioł, kielo musiał wycierpieć tę noc. To już mu więcej potrza nie było! — —
I śmiał się Gandara do Słońca, które ogromne blaski rozsiewało na lazurowy przepych zimowego krajobrazu Tatr.
Gandary znaną jest historia.