Echo hejnału

Tatry! wy niezgłębione otchłanie Prawiecznej niewiadomej Duszy!

strażniki piekła mego, grozicie krawędźmi skał!

Księżyc tu mnie rozskrzydla i więzy moje kruszy,

tu idę w Dantejski szał!

Tu zapada wzrok mój w czeluście Gehenny,

szumią nade mną puszcze olbrzymiej Nietoty;

Murań140 w koronie, jak Sezam tysiącpromienny,

obłoki lotne — hufiec Cherubimów złoty!

Tu jestem z mą zagadką... (wóz bohatera wspiął się na mury przeznaczeń! ) —