Teraz się zastanowił, co ma czynić? uwolnić? nie zabijając de Mangra? to nie może być.
Zabijając zaś teraz tego, który miał już strzaskaną nogę — to odrażające.
Więc uczyni, jak mu nakaże instynkt.
Ariaman chciał wejść do wnętrza młyna, lecz drzwi były zawarte żelaznymi zasuwami. Widać, że młyn był pusty lub młynarz był w zmowie. Próbował zahamować wiatrak, podstawiając drągi i bale.
Z trudem to mu się udało, choć jeden za drugim bierwiona się łamały. Nareszcie jeden wytrzymał uderzenie gigantycznego skrzydła.
Ariaman nadciął sznur od trumny.
Trumna owisła jednym bokiem, lecz wisiała wciąż.
Nagle Ariaman instynktownie się schylił.
Ogromny głaz rzucony z taką potęgą, iż rozbił deskę w młynie — przeznaczony był widać dla nieproszonego rozjemcy.
Ariaman uśmiechnął się, widząc że ktoś tak potężnie nienawidzi de Mangra.