Z doliny nędzy — — gór wschody ku słonecznej wiodą was Izydzie144...

miliony gwiazd w tym Kościele zaiskrzą całemu wszechświatu!

Tam zorze Sybiru, katorga (w krainy te wwiódł was Anheli145!)

lecz mórz mojej rozpaczy nie zwiedzał nigdy Jan z Kolna146, —

gwiazd mych nie mierzył Kopernik! w milczeniu wiecznych wierzchołków

odkryłem Wam ten kraj, gdzie tylko dusza żyć może tam wolna,

mroku mojego nie zniesie czerń błotnych pachołków.

Lśnią karawany słońc! — wciąż wyższe — promienistsze słońca!

Na wolność!...

— — — Mam wyznać? ludzie zdają się mi glisty147