I lał się za oknem deszcz w mroku

i woda pluskała nad cebrem.

I zegar bił prędko dwanaście uderzeń.

I umierało jedno z moich białych wierzeń.

I byłem cichy, wiedząc, że w niebie jest na mnie

wydany sąd — i będzie głoszony stubramnie

po wszystkich murach — w Grodzie Potępienia.

Bulgotał w rynnach deszcz. Wlokły się czarne milczenia.

Zegar bił. Cóż jest Szatan? Ten, który idzie wbrew Boga.

W grocie samotnej nad morzem palą się dymy z trójnoga —