I stała się cisza tak niezmierna, nawet diabeł cichaczem się wyniósł.

Z mrocznych kątów idą długie korowody ludzi sponiewieranych i nieszczęsnych. A tam jak Harpie — widma tych, co zginęli w wybuchu straszliwym sklepień pod świątynią... Wyzwolenia — — !! Cyt, przyszli nie z zemstą, lecz jakby do druidycznego kapłana, odmówić wieczorne pacierze:

— Nocy czarna, która idziesz nad wodami

i zamieniasz je w srebro pełne błękitu,

módl się za nami

bośmy jak brzoza moczarna,

która widzi odbity w mogile blask swojego szczytu...

Módl się za nami!

bo wszelka dusza kona, jak my — pośród gwiazd bezmocy!

Tam płynie Wolność, jak dzikiej Imatry