*
Kapitan Anacharzis
Tajnia mej wiedzy — to wielkie wstrząśnienie ziemi — wulkan, buchający słowami ognistymi wśród lodów;
mistyczna zorza nad okrętem zamarzłym, burza nad światów zamętem, wielki hymn Wschodów!
Mój człowiek ciemny płynie w mroku nieprzejrzanym, gdzie gwiazdy już zgasły — a okręt utonie nad ranem.
Tam obłęd jarzy — i bezgwiezdne mroki, widma podmorskich cmentarzy.
Widzę Meduz latarnie — ich drgające ssawki — gniazda, utkane z piszczeli i trawki, wśród mórz zamtuza.
Myśląc, wizjami gadam, jak Fr’Angelico!
Myśląc — ja Prometeusz, w otchłani Kaukazu rozpięty — odczuwam ludzi jakby kępę ślazu — z gromów muzyką!
Myśląc, jam mur Cyklopów — kościół odarty z pozorów, gdzie zamiast gromnic świecą oczy Wegi i skały zimne, twarde wśród przepastnych borów.