bierze Biblię

Nie należy już się spowiadać z tej biblijnej księgi. Było to kiedyś życiem.

Teraz kościół polską krainę ugniata i nie daje wyjść na góry, w oświetlone łęgi, i pracować nad przyszłością świata.

Księgę kładzie na ołtarzu. Płoną z wolna karta za kartą. W stallach drzemiący budzą się prałaci — oburzeni wskazują palcami na Maga Litwora i Mickiewicza.

Kardynał

wstaje w swych fioletach

Na kolana, duchy krnąbrne, na kolana!

cóż to, nie wiecie, że kościół bywa rózgą Pana?

to nie heder, aby każdy wnosił swoje komentarze!

u kościoła postawić żądam policyjne straże.