w rozległe pola, gdzie Tatr śnieżne wirchy —

staw twą chatę pod lasem i z kozami gór

zawiąż przymierze — wsłuchaj się w grom i rzegot chmur!

Idź: w lochach Inkwizycji łańcuchy cię zduszą,

skoroś jak Samson zatrząsł tym filarem

kłamstwa — musisz na wiedzę już zmienić twą wiarę!

W ruinie ścigaj Puchacza Widmo, grzmij ogniem, aż się katownia zawali.

Wtedy przez lasy idź, na ciemne góry,

gdzie słońca wschodzącego zatlą się purpury

i ogień twój ofiaruj Niebu — o mocna, groźna, Pralechicka duszo!