— Wielu młodzianów legło u mych stóp —

mroźny, głęboki zapadał się grób —

księżyc się wznosi nad górą pustyni,

pałac samotny jak serce bogini.

Wśród nocnej ciszy miedziane Centaury

płyną w cieśninach i grają w litaury;

chrapliwym dźwiękiem swych poczwórnych płuc

świadczą, że kona ich z miłości wódz.

Syczącą głownię rzuciłam do nóg —

inny mię pojął — tam w podziemiach — bóg!