A śpiew na falach łamał się wśród burz.

— Tam, gdzie już słońce nie odwiedza krain,

— lecz harfiarz ciemny — starzec Wajnemain

— przyciąga z głębin ciche światło mórz —

— płynę wygnaniec, zabójca ojczyzny,

— [czasem mi tylko pachnie zagon żyzny]

— okręt steruję na złowrogi prąd,

— aby ominąć Gorgon śpiewnych ląd.

— Orki, Meduzy, czarne Kaszaloty,

— i wód miraże i tęczowe groty