Na Iwanka, to na męża.
Och, zły ojciec poznał syna,
Z oczu matkę przypomina;
Ale milczy, rusza głową.
Pani spyta: «Jak cię zową?»
«Zwą mnie Jankiem» — «Ładnyś, mały!»
I rumaki poleciały.
Piękny powóz w żwir się kopie
I kurzawą przykrył chłopię.
I włóczęgi torby biorą,