Byle Marko miał co trzeba?

Czasem ze snu coś wyszepce

Lub przewróci się w kolebce;

To już ona kłopotliwa

Z najtwardszego snu się zrywa

I przeżegna w nocną ciszę,

I kolebkę zakołysze.

Ona czuje aż z za ściany

Oddech dziecka rozespany;

A gdy z rana oczka przetrze,