A nie czuje wcale.

Na co biednej stać chudoby,

Wskazał jak na dłoni;

Na dziedziniec wnieśli żłoby

Dla gościnnych koni.

Obcy czyszczą ściany chaty.

Gdzież się dziewka chowa?

Ona, wziąwszy kij sękaty,

Poszła do Kijowa.

Na modlitwę chęć ją bierze