Czyś nie wzięła, śpiesząc rano?

Czy ci w lesie odebrano?

Albo zjadłaś, idąc drogą?

Ejże, wstyd ci, wstyd, niebogo!»

Gdy tak stary wnuki cacka,

Hanna zjawia się z nienacka,

Dobra Hanna żywa, zdrowa

Powróciła od Kijowa.

Starzec zerwał się na nogi,

Najemnicę witać z drogi.