Puszczaj blask swój tajemniczy.

Lecz pod dębem... patrzcie, młodzi,

Jakaś postać w bieli chodzi:

W ruch, dzieci, w ruch!

Słomiany duch!

A mnie matka urodziła

I niechrzczoną utopiła...»

Niechrzczone dzieci zachichotały,

Ich się chichotem gaj rozległ cały.

Dziatwa z hałasem pod dąb pośpiesza.