Jeden Marko — lecz niebożę,

On zrozumieć jej nie może:

Czego płacze nieszczęśliwa?

Po co łzami go obmywa?

Czemu zszedłszy gdzieś w oddali

Całunkami aż go pali?

Nie dojada kęska chleba,

Byle Marko miał co trzeba?

Czasem ze snu coś wyszepce

Lub przewróci się w kolebce;