Tymczasem pozrzucawszy kucharzom pieczeni,

Z gorącemi rożnami i sam oszczepisko

Z pieca porwawszy, każę iść przy sobie blizko6.

Widząc ich, drab wstał z ławy; myślę, co z nim zrobić;

Nie zdoleją7 mu ci dwaj, jeśli każę go bić;

Ja niewiele pomogę, bom na nogi słaby.

Kładąc nazad szelągi: «widywałem draby

I żołnierz jeżeli w dom szlachecki przyjedzie,

Aż go prosi gospodarz, za stół nie usiędzie».

Chce do drzwi. «A po cóż się, panie bracie, kwapić8?