Ocknąwszy się z ciężkiego fortuny pogromu.
Szczere pustki, niemasz nic, śmiele goń z kopiją,
Niemasz żony i dzieci, bracia już nie żyją,
Synowcy, krewni, nawet przyjaciele moi
Wszyscy spią, jakbym widział w zburzonej się Troi.
Przestałem być ojcem, gdzie drugi dziś pradziadem.
Chyba że z miłosierdzia kto nad trupem bladym
Wrzuci w grób i nie da psom głodnym z niego żeru.
Niemasz dzieci, nie trzeba do pogrzebu kiru...
Idę spać, gdzie najdłuższy czas mię nie obudzi...