Nie byłoby inaczej, pomyślę, do ładu.
Aż też niesie parobek barszcz w kowanym pasie,
Panna petercymentu11 flaszkę. Pojźrym12 na sie.
Żołądków rano wódką zagrzawszy z hanyżem,
Ostrzyliśmy apetyt na kapłona z ryżem.
«Radem13 wam, Bracia, ale jako szkolne pensa
Uczą nas, będzie, prawi, sine arte mensa14.
Blomuz15, potaź i frykacz francuskie to brednie;
Proszę na ten barszcz polski, póki nie ostydnie16».
A w barszczu trzy zapartki17 koło kury suchej.