Jeśli jeszcze wozimy, biednaż nasza dola,
Gnój na pole z obory, gnój do gumna12 z pola.
Nie brać, kraść swoję13 pracę trzeba. Gdzieżby14 się to,
Jako robić nie wolno, jeść niechciało w święto!
Ztąd najwięcej kradzieży, kto nie chce mrzeć marnie,
Musi z worem do cudzej pomyśleć spiżarnie15.
O kmieciach rzecz; panowie, co nie robiąc, jedzą,
Mając za co kupować, nic o tem16 nie wiedzą.
Wielki im głód: na samej w piątek przestać17 szczuce18,
W niedzielę na pieczeni i na mięsa sztuce.