Do uszu nimfom przy miłosnym dziele,

I o tym, czegom im nie dopowiedział

Wówczas, gdym jeszcze wszystkiego nie wiedział.

A gdy koło mnie leśnymi drogami

Idą powoli z szarymi dzbankami

Smętne niewiasty i trzpiotne dziewczyny

Nad źródła, kędy srebrna woda płacze —

Krew moja kurzy się, jako kominy,

Gdy z pól wieczorni ściągają oracze.

Przypisy: