Myślałby, że mu niebo do stóp ziemskich padło.

Zwiódszy14 gościa na ganek, przy pisanym15 dzbanie

O Reju gawędziłbym, Czarnoleskim panie,

O Rzeczypospolitej, Królach Ich Miłościach,

Stateczności i cnocie, pychy znikomościach;

A gdyby dobry sąsiad w pieśniach też smakował,

Wiersze Kochanowskiego w głos bym recytował;

I może zdałoby się, że spod chłodnej deski

Wyszedł wiersze na ganek czytać — Czarnoleski.

Sam, pod lipą miodową, w wieczór świętojański,