Gorąco mózgi nieletnich smażyło —
Mdlałem... lecz oto nade mną głos zabrzmiał:
Łotrze! śmiesz ręce rozkładać? poczekaj,
Synu ze suki ulęgły! Jam odrzekł:
Chamie, zastanów się! Krzyk powstał straszny,
A możnowładczy profesor zazgrzytał:
Aresztu godzin dwadzieścia i cztery.
Odkąd się chłopiec do twierdzy dostanie,
Nie mają prawa do dziecka rodzice...
O najszczytniejszym tytule na ziemi,