Przygiął mi plecy do jarzma niezdatne...

Pamiętam dzień ten — zaczęto od Boga,

U Wszystkich Świętych chłopcy się modlili.

A potem padał deszcz, a mój mundurek

Zapachniał wonią zmoczonego sukna;

A potem w domu w szkołę się bawiłem

Z dziećmi, a potem zaczęło się życie

Nowe, smutniejsze niż oczy me smutne,

Jak rozbaśnione moje serce — ciche.

Odtąd mi zwiędły kwiatczyny marzenia,