Odtąd zagasły dzieciństwa świeczniki.

Rodzice chcieli mieć ze mnie człowieka,

Więc wcześnie dziecko do szkoły oddali.

Był to budynek o twarzy więziennej,

Wewnątrz niewoli uczono nieletnich.

Gdym próg przekraczał — powietrze więzienne

Wnet bicie serca zwiększało, a mury

Zdały się z oczów dozorców dźwignięte,

Wszystko widzące, a pośród dziedzińca

Słońce sybirskie świeciło. A ściany