Były w czerwony marmurek pisane

Niby krwią więźniów nocą potraconych.

Długi korytarz wzdłuż piętra każdego

Do sal więziennych wiódł, kędy wchodziły

Dzieci przez ojców gromadnie zsyłane,

W rańcu3 żołnierskim, zapiętym mundurze,

Z śmiechem na ustach i — inkwizytorzy4.

Był to budynek o twarzy więziennej.

Wewnątrz niewoli uczono nieletnich.

Gdy szkolny dzwonek rozjęczał budynek,