Chłopcy gromadnie z klasy wybiegali —

Po korytarzach chodzili panowie

W niebieskich frakach5, z wyciągniętą szyją,

Słuchając, o czym chłopcy i jak mówią.

A jeśli który mową się odezwał,

Którą mu matka dała w dniu urodzin —

Złych obyczajów był winien i zbrodni

I do wieczora szedł pod klucz więzienny.

A jeśli chłopiec jedno pisnął słowo,

O powód pytał — biada była dziecku!