Silnym ramieniem siekliśmy je wspólnie,

Torując drogę piersiom nieulękłym.

Lecz nim do naszej dobiliśmy mety,

Słyszę Cezara: „Ratuj mnie, bo tonę!”

Ja, jak Eneasz34, wielki nasz poprzednik,

Na swych ramionach, z gorejącej Troi,

Starego ojca uniósł Anchizesa35,

Uratowałem z fal Tybru Cezara.

I ten sam Cezar bogiem dzisiaj został!

Kasjusz, jak robak, czołgać się ma przed nim