Ty mnie zmusiłeś, mimo mego serca,
Rękę pustemu oddać wietrznikowi,
Który się spieszył, gdy szło o konkury,
Ale do ślubu już mu nie tak pilno.
Czy nie mówiłam, że to postrzeleniec,
Szczerości płaszczem kryjący szyderstwo?
By sobie zjednać żartownisia sławę,
Tysiącom panien dzień ślubu oznaczy,
Sprosi przyjaciół, da na zapowiedzi,
Choć o małżeństwie ani mu się nie śni.