Niechaj zmysłowe zaśpiewam hosana!

Na twoim łonie, gdzie jest blask i dreszcze!

I myśleć, że tam jakieś bezimieńce

Wtargną do twojej piękności świątyni,

I pośród tłumu, tej ducha pustyni,

Zgasną na twoim czole — moje wieńce!...

O, żegnaj, żegnaj! Odsunę wrzeciądze,

Otworzę wrota serca, gdzie, wśród mgławic

Szumnej purpury, lśnią pęki błyskawic

I w harfę życia dzwonią moje żądze!