woda wygrywa marsz w zardzewiałej misce.
Che uciec z tej izby pachnącej walerianą,
i mydlarskim ługiem. Mam siedem lat i nie znam
chłodu, który czeka w sieni, w sercu tej kobiety.
Ona łapczywie zlizuje puder z faworków,
zawstydzona odwraca się do ściany,
zostawia obolałe i schodzi
do wyszywanego
jeziora.