Oglądałam stworzenia pachnące piaskiem

i śluzem, wyklute z nieznanej czerni,

która była jak całonocne przerwy w dostawie prądu.

Pamiętam szelest w ciemności, kiedy zgasła

żarówka, sztywniejące plamki, migotania.

Wszystko o moim ojcu

Ojcze, synu mętnej Warty, synu Bożego Stoku,

synu śląskich akwenów i jurajskich kamionek,

wojowniku w tatarakach z bambusową bronią,

prowadzący wojny podjazdowe z piżmakami,