posypują piaskiem gardła drewnianych wychodków,

straganiarze ustawiają pod murem zakurzone kramy,

powietrze gęstnieje na dziedzińcu, w moich oczach

rosną białe płetwy, w ustach kamienne skrzela.

Lokatorki

Siostry wyrzuciły mnie z poddasza za uciekanie

w nocy przez ostrą bramę, tam gdzie świat

nie wlecze się monotonnie jak obłąkany pacierz.

Kto posprząta śmieci po pielgrzymach,

umyje ludwikiem gliniane twarze madonnom.