Skończy się zeskrobywanie gumy po wikarym,

który udzielał miętowych rozgrzeszeń i podkradał

z refektarza gulasz dla swoich lśniących piesków.

W pokoju, który jeszcze nie wywietrzał

zamieszkała zakonnica z przyjaciółką paprotką.

Za górami

Kiedy wracaliśmy autobusem z Blatnicy,

wszystkie drogi prowadziły do strumieni.

Powietrze było podchmielone i góry

tak wielkie, że można się do nich modlić.