— Nachlały się gorzałki i dalejże chodzić po chałupach, a ludzi pędzić do roboty...
— Wójt dobrze wie, powinien był w urzędzie przełożyć, jak jest w Lipcach — ozwał się Rocho, próżno chcąc przekrzyczeć wzburzone glosy.
— Hale, dobrze on z nimi trzyma!
— I pierwszy na wszystko naprowadza.
— A o to jeno stoi, z czego ma profit — zakrzyczały znowu.
— Namawiał, aby dać tamtym po mendlu jajek z chałupy albo po kurze, to poniechają i drugie wsie do szarwarku wygonią.
— Tych kamieni bym dała!
— Kijaszkiem przyłożyła!
— Cichocie, kobiety, by was nie skarali za ubliżenie urzędowi!
— Niech karzą, niech wezmą do kozy, do oczu stanę choćby największemu urzędowi i wypowiem wszystko, w jakim to ukrzywdzeniu żyjemy!